efe 2007-07-10 01:18:08


http://images26.fotosik.pl/22/f86c5f12d60c1670.jpg

skomentuj (0)



Polityczny bank nasienia. 2006-12-17 19:08:19


Ostatnie dni pokazały nam, że Polska absurdem żyje. Tajemnicza Aneta K., co dziecko zrobione ma z posłem Łyżwińskim, a ojcem chrzestnym jest Andrzej Lepper, okazała się medialnym bublem. Oczywiście, doniesienie, że w Samoobronie posady dostaje się przez seks, wywołało medialną burzę. Koalicja przez kilka dni atakowała Jarosława Kaczyńskiego, ale przede wszystkim klub Leppera. Chyba po raz pierwszy w historii polskiej polityki zastosowano metody rodem z Hollywood. Mianowicie badanie DNA posła Łyżwińskiego, które miało stwierdzić, czy jest on ojcem czy też nie. Jakie było zdziwienie, kiedy rzecznik prasowy prokuratury oświadczył, że Ł. Nie jest ojcem swawolnej Anety. Oczywiście, jak zwykle, zyskali obywatele, media dostarczyły Nam cudownej rozrywki i dozy humoru. Żeby było mało, niektórzy na tym zarabiali… Jeden z zakładów bukmacherskich obstawiał czy Łyżwiński spłodził dziecko, wygrywali więcej Ci, którzy obstawiali, że nie, wtedy stawki były podwojone. Jaki z tego wniosek, dzięki naszym posłom społeczeństwo się bogaci. Polska w ostatnim czasie robi furorę u naszych zachodnich sąsiadów, afery z „kartoflami”, neonaziści z Młodzieży Wszechpolskiej i wreszcie seks afera. Nareszcie coś amerykańskiego, po wojnie w Iraku, Łyżwiński i Lepper niczym Clinton przed laty zostali wplątani w Sex-Gate ( jakie to modne: Rywin Gate, Orlen Gate…). Kiedy Pis dochodziło do władzy, zapowiadano wielkie zmiany, oczywiście na lepsze. Po ponad roku sprawowania władzy, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że wiele się zmieniło, mamy swój Latający Cyrk Monthy Pytona. Czy to nie jest wspaniałe? A tak na serio, zastanawiam się, co na to wszystko satyrycy, czyżby musieli się przerzucić na inne profesje. Proponuję na początek posady w kilku resortach, chociaż nie wiem, czy już nie jest za późno, w końcu monopol na rozśmieszanie w tym kraju mają już tylko politycy. Wracając jednak do ostatniej afery, coraz częściej myślę nad tym, czy nie wprowadzić- politycznego banku nasienia. Skoro posłowie Samoobrony zapoczątkowali badania DNA, to dobrym pomysłem, aczkolwiek wyszukanym, byłoby stworzenie takiej instytucji. Przy każdej nadarzającej się aferze, prokuratura szukałaby tylko nazwiska posła i od ręki pobierała próbki. Pomijając sprawy poważne, warto zachować materiały genetyczne wielu posłów. Może za kilkaset lat wrócą wspomnienia, o wymarłych gwiazdach poselskich i jak w kultowym filmie Spielberga Jurassic Park, wyhodujemy polityczne dinozaury.

skomentuj (1)



Cienie miasta Breslau. 2006-12-07 22:02:35


Dziesięciolatek z vódką w ręku, pijany ojciec i jego nastoletni syn, najmłodsi cyganie z mojej okolicy. Właśnie te obrazki zmusiły mnie, do wypełnienia obowiązku uczciwego obywatela, pragnę napisać donos – na tych młodych, z dużego miasta. Nie martwcie się, o tych z tzw. dobrych i wysoko postawionych rodzin też będzie. Jako student i nowy mieszkaniec Wrocławia spotykam się z wieloma absurdami, często bywam w szoku, wzruszam się. Tym razem jest inaczej. Jestem uśmiechnięty, ale też wkurzony. Swoją „przygodę” z „najmłodszymi” rozpocząłem ok. dwóch miesięcy temu, kiedy kręciłem się miedzy ubraniami w jednym z tzw. firmowych sklepów. Kupowałem akurat koszulkę, od wielki mi to zakup. W pewnym momencie zobaczyłem trójkę potencjalnych "snobków" – dokładnie tych, z tzw. dobrych domów. Nie myliłem się, kiedy kątem oka zerknąłem na wyświetlacz kasy fiskalnej, byłem w szoku, ale też z ironią zmierzyłem „jazzy” gromadkę. Był to pierwszy dzień, w którym uświadomiłem sobie, że mieszkam w dużym mieście. Kiedy wracałem tramwajem do domu, do pustego, o dziwo tramwaju wsiadł chłopaczek. Niby wszystko dobrze, nie licząc „meli” pod moimi nogami, która trafiła tam prosto z jego ust. Jakie było moje zdziwienie, kiedy dziesięciolatek wyciągnął z kieszeni piersiówke, z etykietą znanej marki i zaczął pić. Wróciłem do domu i pomyślałem – kurcze, miasto kontrastów. Jak najbardziej, Wrocław jest jednym z tych miast, w których możemy je spotkać na każdym kroku. W sumie nie ma się czemu dziwić, od nowych osiedli, wykupywanych przez nowobogackich, aż po stare kamienice, zamieszkiwane często przez tzw. margines społeczny. I tam i tu mieszkają rodziny i ich dzieci. Oczywistym jest, że Ania, której rodzice wykonują dobrze płatną pracę, ma większą swobodę i lżejsze życie od Jasia, którego Matka odeszła, a tatuś żyje, dzięki dostawie świeżego alkoholu do krwi. Dlatego powoli przyzwyczajam się do widoku młodych elit, lansujących się w najlepszych sklepach i przykładowych Jasiów, którzy mają swobodę życia. Jednak nie będę generalizował tego zjawiska, bo wcale nie jest powiedziane, że bogate dziecko mające pieniądze na każdą zachciankę, ma lżej. Tak samo jak chłopiec z biednej rodziny, który mimo traumy, nie idzie na ulicę, nie pije alkoholu na klatce schodowej. Jeszcze innym, ale jakże ciekawym zjawiskiem jest dzielnica cygańska w pobliżu mojej stancji. Za każdym razem kiedy przechodzę tamtędy, idąc na zakupy, mijam gromadkę dzieci. Chłopcy – lśniąca brylantyna, obcisłe koszulki i spodnie na kant, dziewczynki – przeważnie sukienki. Dalej rodzice, postawni mężczyźni w stylu Don Wasyla, obok ich ekskluzywne samochody. W tym wypadku nie ma porównania z dzielnicą cygańską w moim mieście. Już to świadczy o tym, że w dużym City, życie jest całkiem inne niż w „mieścinach”, a może to tylko przykrywka? Nie wiem, jeszcze nie poznałem wszystkich „zakątków” tego miasta, więc nie mogę tego stwierdzić. Jednak jednego jestem pewien, jak już wspominałem wcześniej, Wrocław jest miastem kontrastów. Nie chodzi tu o osiedla, czy młodych pięknych mieszkańców. Najbardziej to widać na przykładzie dzieci i młodzieży, tych z tzw. marginesu i nowobogackich lanserów.



skomentuj (1)



Bzdet tekstowy 2006-12-07 22:02:09


Zobaczyłem kreta co miał blond włosy, zobaczyłem jego białe włosy, a poza tym, widziałem jeszcze więcej i w innych barwach w innym miejscu i wszystko jest inne i takie dziwne. W ogóle wszędzie jest próżnia, a ja jednak żyję i mam się dobrze, wręcz doskonale. Żółty to zdrada, czerwień to krew i lewica, a złoto to pieniądze, pieniądze to zło, zło ogólnie jest złe, a wszystko co złe trzymamy się zdala od tego. Jedni są z podziemia i tworzą z serca, drudzy za rogiem dupy dają, bo tak już mają, że zawsze się sprzedają, mezo eghm...przepraszam może, morze latem ciepłe jest i wogóle ludzie radują się. Nagrywam piosenkę brzęczącym, basowym głosem, słowa zapijam kofi i wciągam smołę z dymu. Czemu tak jest, że są pytania, czemu pytam czemu, czemu właśnie teraz. Czemu Renata ma kurwiki Beger a Lepper strusie posiada. Jang men end jang łuman, pink and white, big silicon busty and żel włosy. Techno czy Disco, a może wszystko ogłupia cię telewizja czy radio nie wielkie przeboje Zet lecz Maryja ojca Rrr... prowadzącego. Góry czy morze, płaski czy D biust, blond czy czarna skóra. Fajna panna i niezła bryka, masz kasę ? NIE ! nie lubie cię, a co lubię ? lubię siebie. Narcyz? za dużo pytań, nie pytaj. Świeci księżyc, jest biały, czy to nie dziwne jest taki wielki. Jest noc, jest późno, dzwoni telefon, budzę się rano, podnoszę słuchawkę halo, dziendobry, dobranoc...

skomentuj (1)



Dziwny przybysz z planety Azja 2006-03-11 17:37:11


Przeziębienie, angina, Ospa... choroby znane, dopadające każdego, bez względu na Jego wiek. Mamy nowego wroga, przybyły z innej planety, zwanej Azją. Zresztą jak większośc badziew, które spotykamy na całym świecie, t-shirty, farbki plakatowe, nawet jedzenie. Insekt jest wyjątkowo parszywym i wrednym draniem, dopada z nienacka i jest cięzki do zwalczenia. Zapewne drogi Czytelniku zastanawiasz się o czym to ja tak piszę. Grypa ! z tym, że ptasia. Pojawiła się pare lat temu, zbagatelizowana i zapomniana przez świat, pokazała swoją siłę w ubiegłym roku. Kilkadziesiąt osób zmarłych, zarażonych poprzez kontakt z padłym ptactwem, które zawierało zmutowany wirus H5N1 ( H5 - niegroźny dla człowieka). 2 tygodnie temu pani o wzniosłym imieniu Grypa, dotarła także do Ciemnogordu, Naszego kochanego. Oczywiście, jak to bywa między nami Polakami, panika sięgnęła zenitu. Ludziska poszaleli i to nawet bardzo. Prawdopodobieństwo zarażenia się groźną dla życia ludzkiego grypą jest niewielkie. Wyobraź sobie, że musiałbyś dotykać zdechłego ptaka, a później jeść coś brudnymi rękami - odpada ( tak mi się zdaje), musiałbyś mieć kontakt z wydzieliną ptactwa i całą masą innych świństw. Nie przesadzajmy, w końcu nie ma jescze pandemii, nic nam póki co nie grozi. Niestety Polak głupim jest i już zaczyna panikować, chłoniemy jak gąbki różne komunikaty i reklamy środków, które w niesamowity sposób uleczają nas, lub/napewno zapobiegają - bzdura. Nie ma środków, masowo dostępnych, które zabezpieczały nas przez chorobą. Kolejny przykład polskiego panikarstwa, to niszczenie gniazd symbolu Polskiego - bociana. Kolejny absurd, naukowcy, weterynarze i cała świta medikumus mówi wyraźnie, bociany nie mogą zachorowac na grypę ( chyba, że zjadłyby całrgo chorego ptaka, a to jest oczywiście niemozliwe)
Ptasia grypa może i jest groźna ale to nie znaczy, że zagraża juz każdemu, dlatego nie szalejmy i opamiętajmy się w naszych dziwnych i często niewłaściwych zachowaniach.

skomentuj (1)



życie on-line 2005-10-18 14:47:34


Internet to nie tylko globalna sieć komputerowa, to przede wszystkim wielkie medium przepływu i wymiany informacji, z którego dziennie korzystają miliony ludzi na całym świecie. To także pełna interakcja i rozrywka dostępna, w zależności od personalnych potrzeb, o każdej porze dnia i nocy. W konsekwencji nowe medium wytworzyło specyficzny typ relacji międzyludzkich, które doprowadziły do powstania całkowicie nowej formy życia społecznego, czyli... społeczeństwa On-line. Zjawisko to polega na tym, że jednostki, żyjące do tej pory gdzieś w świecie poza Siecią, po podłączeniu do Internetu zaczynają tworzyć grupy. Ci ludzie na ogół nie znali się wcześniej, a jedyne, co ich jednoczy, to wspólnota serwera. Społeczność powstaje dopiero On-line. Dane społeczności to użytkownicy wszelakich czatów (chociażby popularnej „Czaterii”), forów czy wreszcie popularnych w ostatnim czasie komunikatorów, które umożliwiają nie tylko rozmowę tekstową, lecz również dający komfort porównywalny z rozmową telefoniczną Skype.
Społeczeństwo internetowe różni się od innych przede wszystkim tym, że większość pozostaje anonimowymi członkami, którzy nigdy w rzeczywistości nie mieli ze sobą bezpośredniego kontaktu. Kolejnym istotnym wyznacznikiem jest brak jakichkolwiek ograniczeń. Do społeczności On-line może należeć każdy bez względu na wiek, płeć, wykonywany zawód czy prestiż wynikający z zajmowanego stanowiska. Z kolei cechą upodabniającą je do tradycyjnych typów społeczeństw jest na pewno konieczność przestrzegania kodeksu określającego prawa i obowiązki. Wiele czatów czy forów ma swoich adminów, pełniących funkcję szeryfa, który nadzoruje zachowanie pozostałych członków.
„Hej tu Monika, poklikamy” to klasyczny początek rozmowy, z tym że wirtualnej. Codziennie tysiące osób nawiązuje w ten sposób kontakt za pośrednictwem Internetu. Są w nim liczne „pokoje tematyczne”, czyli „dla każdego coś miłego". Szczególną popularnością cieszą się czaty o charakterze wirtualnej randki czy też regionalne, na których spotykają się mieszkańcy miast. To przeważnie na tych „pokojach” zawierane są najbardziej ekscytujące znajomości, które niejednokrotnie przeobrażają się w coś więcej. W wielu przypadkach kontakty utrzymywane są miesiącami. Codzienne kilkugodzinne rozmowy to standard nie dziwiący już chyba nikogo. Wielu użytkowników nie wyobraża sobie dnia bez kilku godzin pogawędek, bo oznaczałoby to dla nich izolację od otaczającego świata. Zdarza się też, że nie kończy się tylko na znajomości On-line...
Jak wszystko, tak i elektroniczna znajomość ma swoje wady i zalety. Zalet nie trzeba przedstawiać nikomu, kto miał kontakt z tą techniką. Jest jednak i ta druga strona medalu... ludzie wciągnięci do społeczności On-line i uzależnieni od niej zamykają się w sobie i nie potrafią wejść w dialog ze znajomymi – tymi realnymi. Siłą rzeczy pozostają im tylko... wirtualni przyjaciele, którzy może nie powiedzą prosto w twarz, że coś się kończy, ale w każdej chwili mogą napisać żałosne „pa” i kliknąć w „enter”.
A ty nigdy nie dowiesz się, kim tak naprawdę była osoba po drugiej stronie szklanego bożka.


skomentuj (6)



łatwopalni 2005-09-19 21:56:03


Niesamowita piosenka z świetnym tekstem ponadczasowej Agnieszki Osieckiej. Wokal, Maryli Rodowicz. Łatwopalni, piosenka standart każdego szanującego się słuchacza, w tym ułomnym pod względem gustu muzycznego kraju.

słowa: Agnieszka Osiecka

Znam ludzi z kamienia
Co będą wiecznie trwać
Znam ludzi z papieru
Co rzucają się na wiatr

A my tak łatwopalni
Biegniemy w ogień
By mocniej żyć

A my tak łatwopalni
Tak śmiesznie mali
Dosłowni zbyt

Wiem, że można inaczej żyć
Poszukać, okpić czas
Wiem, jak zimno potrafi być
Gdy wszystko jest ze szkła

A my tak łatwopalni
Biegniemy w ogień
By mocniej żyć

A my tak łatwopalni
Tak śmiesznie mali
Dosłowni zbyt

Świat między wierszami
Największy ukrył skarb
Lecz, w to miejsce czasami
Odchodzi któryś z nas
Odchodzi któryś z nas
Odchodzi któryś z nas...



skomentuj (1)






KSIĘGA WIERNYCH



My status
Nazwa

2007
lipiec
2006
grudzień
marzec
2005
październik
wrzesień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
2004
październik
wrzesień
sierpień


NIEZBĘDNE
Ninja Tune
Allmusic
Radio Luz 91,3 FM
PAP
Merlin
PR Trójka
Przekrój
Glogow Info
Radio Bis
Forum Gazety
Chillout.Cafe
Reuters Agence
80 BPM
Gazeta Wyborcza

ZNAJOMI
Yogi Disco
Asia
Zwitka
Długa
Killaruna

Fotografia i Sztuka
Wrocławskie Szkoły Fotograficzne
National Geographic
ASP Poznań
Łódzka Filmówka
PL-FOTO

Miłość, poezja
Cernuus
Zbiór wierszy
Ach ta miłość

Fajne stronki
Diverse
Gagi
Jerz Jerzy
Wielka rzeczpospolita
Asfalt records
Trzystyle
Strefa
Andergrand
CROPPTOWN





szablon: EFI Arek
dla: EFI blog